Polityka stanowi niezwykle grząski grunt i zdaje sobie z tego sprawę każdy, świadomy swojego zawodu marketingowiec. Dyskusje na tematy polityczne wśród zwykłych ludzi nie kończą się zazwyczaj zbyt obiecująco i są w zasadzie gotowym pretekstem do kłótni, bowiem osoby stojące na przeciwnych biegunach światopoglądowych raczej nie będą w stanie się ze sobą dogadać. Tak to zazwyczaj wygląda w praktyce i nie jest to szczególnie pozytywne zjawisko. Trudno się jednak temu dziwić – osoby zaangażowane politycznie mają bardzo konkretne wizje państwa, gospodarki i społeczeństwa, których są w stanie zawzięcie bronić, bo po prostu wiedzą, że mają rację. Ze względu na radykalizm dysput światopoglądowych, opieranie marketingu na wątkach z życia politycznego wydaje się, w najlepszym razie, decyzją skrajnie ryzykowną i mało rozsądną, a w najgorszym – absolutnym wizerunkowym samobójstwem. W pewnych warunkach może się jednak okazać, że gra jak najbardziej jest warta świeczki i od czasu do czasu w przestrzeni publicznej widzimy tego efekty.
Najbardziej barwnym przykładem marketingu zahaczającego o politykę jest ogólnoświatowa kampania ogromnych marek, która wyraża poparcie dla ruchów LGBT. Nietrudno jest dostrzec pozytywne walory takiej agitacji, bo z wartościami takimi jak miłość, równość i tolerancja dosłownie każdy chciałby się utożsamiać. Jak pokazuje przykład naszego kraju, tego rodzaju kampanie mogą trafić na grząski grunt w krajach zdominowanych przez osoby o nieco bardziej konserwatywnym światopoglądzie. Z tego wszystkiego płynie jednak bardzo ważny wniosek: jeśli chcemy opierać marketing na kwestiach politycznych i światopoglądowych, muszą to być hasła „za” czymś, a nie „przeciw”. Wartości stricte pozytywne są trudne do podważenia i zdeprecjonowania, ale reagowanie przeciwko komuś jest już trochę problematyczne, zachęca do dzielenia się na grupy i agresywnych reakcji z bojkotowaniem na czele.

Innym, nieco mniej inwazyjnym podejściem do sytuacji politycznej w danym kraju jest po prostu komentarz, mniej lub bardziej neutralny. Odpowiednim do tego medium są oczywiście media społecznościowe: reagowanie i nawiązywanie w sposób żartobliwy do szczególnie głośnych wydarzeń w państwie może być strzałem w dziesiątkę i budować w oczach odbiorcy wizerunek marki jako firmy bardzo dynamicznej, trzymającej rękę na pulsie i może wręcz odważnej, zwłaszcza w czasach, kiedy lepiej jest trzymać język za zębami i się zbytnio nie wychylać. Dosyć radykalnym przykładem może być akcja firmy Koszulkowo, która, w reakcji na słowa Jarosława Kaczyńskiego, wypuściła linię koszulek z napisem „najgorszy sort Polaków”, które sprzedały się ponoć więcej niż dobrze.
Podsumowując, nie sposób jest jednoznacznie stwierdzić, czy łączenie marketingu z polityką jest opłacalnym i rozsądnym zachowaniem. Na pewno wymaga ono niezwykłego wyczucia i obycia w dyskusji światopoglądowej: należy wiedzieć, gdzie można uderzyć, by odnieść korzyść wizerunkową i nie sprawić przy tym, by któraś z grup społecznych poczuła się zaatakowana. Zyskać można wiele, więc ryzyko może być grą wartą świeczki.





![10 porad [przykazań] dla początkującego przedsiębiorcy otworzenie firmy jak to zrobic opinie](http://www.chorzow-online.pl/wp-content/uploads/2019/08/otworzenie-firmy-jak-to-zrobic-opinie-218x150.jpg)











![10 porad [przykazań] dla początkującego przedsiębiorcy otworzenie firmy jak to zrobic opinie](http://www.chorzow-online.pl/wp-content/uploads/2019/08/otworzenie-firmy-jak-to-zrobic-opinie-100x70.jpg)


